Basieńka jest zaszczepiona, odrobaczona i wysterylizowana, posiada swoja książeczkę zdrowia. Niby zwykły krajobraz ubogiej dzielnicy – zniszczone kamienice, walące się drewniane komórki, przeładowany śmietnik.
Jednak obraz ten kryje w sobie coś więcej niż tylko ludzkie ubóstwo – tragedię pewnej kotki. Jeśli przyjrzeć się uważnie, dostrzeżemy wynędzniałe kocie ciało, próbujące ogrzać maleńkie kocie szkieleciki, ukryte pod śmietnikiem. Nikt by nie pomyślał, że koty wyniszczone do takiego stopnia, z których została jedynie skóra i kości, jeszcze żyją. A jednak. Gdyby nie kocięta, kotka z pewnością już dawno by się poddała.
To dla nich walczyła o przetrwanie, szukała resztek; starała się ogrzać je przed zimnem nocy chudym ciałem.
Życie kotki nie było łatwe, jak zdążyliśmy się przekonać, miała kiedyś dom, ale nie taki normalny dom gdzie miseczka jest zawsze pełna a ludzkie ręce głaszczą kota. Jej opiekunowie nie potrafili sobie poradzić z własnym życiem, za co dopiero z opieka nad kotką postanowili rozwiązać problem ciężarnej i wiecznie przeszkadzającej kotki w najprostszy znany sobie sposób – wyrzucili ją, być może z nadzieją, że to przecież kot, który da sobie radę. Mylili się. Kotka nieprzystosowana do życia na wolności nie potrafiła znaleźć sobie schronienia, urodziła pod metalowym śmietnikiem i tam starała się dać kociętom namiastkę prawdziwego kociego życia. Została uratowana w ostatniej chwili. Gdy znalazła się w domu tymczasowym, zrozumiała, że jej dramat się skończył. Nie mogliśmy uwierzyć, że jest w stanie ustać na słabych, pozbawionych już mięśni łapach. Początkowo najadała się na zapas, jak gdyby nie wiedziała, kiedy znów będzie miała okazję coś zjeść. Niemal tydzień odsypiała trudy ostatnich miesięcy, głód i ból, jakich doświadczyła, była bardzo chora – jednak i tu wykazała ogromną wolę życia. Teraz Basieńka pokornie czeka. Czeka na dom, który nigdy jej nie zawiedzie, w którym poczuje się kochana i bezpieczna, w którym będzie mogła zapomnieć o swoich doświadczeniach.
Gdy zrozumiała, że jest już bezpieczna i nic jej nie grozi, pokazała swój wspaniały charakter. Choć jeszcze czasami obawia się, że wyciągnięta ręka ją uderzy a wysunięta noga kopnie to jednak nadal kocha ludzi, jest wdzięczna za każdą drobnostkę, głaszczącą rękę, miejsce pod pierzyną i możliwość rozkosznego mruczenia na kolanach. Jej oczy nie są już puste i pozbawione nadziei, zaczęły nabierać blasku i apetytu na życie.
Kotka walczyła całą sobą o przetrwanie swoich kociąt. Nadszedł czas, żeby ktoś zdjął z niej ten ciężar odpowiedzialności, otoczył ją poczuciem bezpieczeństwa i pokazał, że teraz to on zatroszczy się o nią.
Basieńka jest zaszczepiona, odrobaczona i wysterylizowana, posiada swoja książeczkę zdrowia.
Jeśli chciałbyś ja otoczyć opieka napisz: iiwciak@o2.pl
|